U Dominika „na urodzinach”.

U Dominika

W piątek zgodnie z obietnica zorganizowaliśmy dla mojego syna Dominika i jego przyjaciół urodzinowe przyjęcie na Fali. Zabawa była bardzo udana, były pewne usterki i wydarzenia ale po kolei. Postaram się opisać wszystko dokładnie z moimi komentarzami i przybliżyć Wam zagadnienie organizowania urodzin na Fali.
Pierwszą rzeczą jaka należy zrobić to udanie się do kasy Aquaparku, żeby wziąć od dziewczyn odpowiednią ilość zaproszeń. Teoretycznie minimalna ilość dzieci jaka może uczestniczyć w takiej imprezie to 10 osób. Obowiązuje cennik „dla grup zorganizowanych„, rodzice i opiekunowie jeśli chcą wejść z dziećmi (do czego zachęcam) płacą bilet w tej samej cenie co wszyscy uczestnicy „grupy”, jubilat czyli „dziecko zapraszające” wchodzi gratis.
Ponieważ imprezy takie cieszą się coraz większym powodzeniem (szczególnie w piątek po południu) warto wcześniej umówić termin imprezy z kasą oraz ustalić menu z restauracją.
Zdecydowanie zachęcam Was do wejścia z dziećmi na basen chociażby z powodów „logistycznych”. Ja przez chwilę zostałem sam na sam w szatni z 11 dzieci i muszę przyznać, że to było wyzwanie!
Polecam również wykupienie opieki animatora nad dziećmi na czas imprezy, pomoże on ogarnąć „towarzystwo”, oprowadzi po basenie, przypilnuje i zorganizuje dla nich gry i zabawy w wodzie. Koszt takiej przyjemności to 40 zł za godzinę.
Pierwszą chwilę zwątpienia miałem tuż przed rozpoczęciem imprezy, kiedy dzieciaki zbierały się, składały życzenia, dawały prezenty a potem…. rzucały się na zabawki (samochód i koń) które stoją w hali wejściowej Aquaparku. Podstawowe pytanie brzmiało: w ile osób da się wsiąść do dwu osobowego samochodu (straciłem rachubę przy 6) i w ile osób da się bujać na 1 osobowym koniu (3 osoby). Musiało to wyglądać groźnie bo pojawiła się pani z ochrony i próbowała przedstawić zasady korzystania z zabawek. Z jakim skutkiem? Z 6 osób w samochodzie zostały 4, to chyba niezły wynik???
Na szczęście minęła 17:00 wszystkie dzieciaki się odliczyły (10 sztuk + Dominik) i weszliśmy do szatni. Agnieszka (żona) musiała na chwilkę zostać przed kasami a ja miałem przedsmak co mnie czeka na imprezie…. Jeśli próbowaliście kiedyś sami ogarnąć jedenastkę ośmiolatków to wiecie o czym mówię. Na szczęście na pomoc przybyła ta sama pani z ochrony (może tym razem z obawy o szafki). Nie ważne intencje, ważne, że troszkę pomogła mi opanować te bandę.
Po chwili pojawił się zamówiony animator i zabrał dzieciaki na basen. Zdecydowaliśmy się na imprezę dwu godzinną i na cały czas trwania wykupiłem opiekę animatora – nie żałuję bo pozwoliło mi to oprócz zabawy z dzieciakami zrobić parę zdjęć.
Animator oprowadził je po całym basenie, przez chwilkę były nawet na basenach zewnętrznych ale po zdecydowanym proteście mojej żony wróciły do budynku. Największą frajdą była chyba zabawa w rwącej rzece, basenie z Fala i zjeżdżalniach. Animator nadzorował cały czas ich zabawy i zorganizował konkurs w wyławianiu przedmiotów.
Dwie godziny szybko minęły i trzeba było wracać do szatni. I to znowu apel: rodzice wchodźcie na imprezę razem ze swoim dzieckiem: otworzenie 13 szafek i dopilnowanie, żeby wszystkie dzieciaki się ubrały, spakowały, wysuszyły tylko we dwie osoby to naprawdę jest wyzwanie! W zasadzie to musiałem to zrobić w jedną osobę bo Dominik wpadł na genialny pomysł sprawdzania jak daleko można się „doślizgać” na mokrej podłodze przed prysznicami, Wynik? Rozbita głowa i konieczność wycieczki Agnieszki z Dominikiem do ratowników, żeby Ci założyli mu jakiś opatrunek. Fan’u całej sprawie dodaje fakt, że przez całą imprezę mówiłem synowi: nie biegaj, nie ślizgaj się, chcesz się przewrócić? Ostatnio raz ostrzegłem go jakieś 40 sekund „przed wypadkiem”… No cóż, podobno większość ośmiolatków tak ma, podobno
Po perypetiach w szatni (ubieranie się, suszenie, zbieranie zgubionych rzeczy, rozbita głowa, itp, itd) udaliśmy się do baru na poczęstunek. Trzy duże pizze i napoje zniknęły w iście ekspresowym tempie (nie wspominając o starterze w postaci chipsów) – taka mała dygresja: jeśli chcecie wyciągnąć dzieci z basenu powiedzcie im: idziemy teraz na pizze, skutek natychmiastowy. Na koniec tort śmietanowy (bardzo dobry) i dmuchanie świeczek. Cała impreza zakończyła się koło 19:45, sądząc po minach dzieci, bardzo im się podobała; niektóre z nich były po raz pierwszy na Fali i pewnie nie będzie to ich ostatnia wizyta w Aquaparku. Czy ja się zdecyduję na następną??? Chyba tak ale muszę w sobie wyrobić przekonanie, że dam radę ponownie nad taka bandą zapanować!
Co do kosztów i strat:

  • 248 zł – za basen (12*14zł za wejście grupowe + 2*40zł za animatora)
  • 170 zł – poczęstunek w barze: 3 duże pizze, chipsy, napoje, tort, świeczki, itp
  • jedna rozbita głowa (na własne życzenie)
  • po jednym zagubionym: czepku, ręczniku i okularach pływackich (podobno przy 11 dzieciach to nie jest zły wynik)

Zyski:

  • zadowolenie dzieciaka – „bezcenne”

Na koniec jak zwykle zapraszam do galerii p/t urodziny Dominika w Aquaparku.